RSS
czwartek, 06 września 2007
Businesswomanki

Dziś Mania i Frania bawią się w businesswoman i mają na mieście spotkanie w interesach. Koniec martwego sezonu i trza się brać za rozwój biznesu. Nowa ciągle zapalona do pracy, naumawiała tych spotkań tyle, że ho ho!!! No nic, wygląda na to że w najbliższym czasie zapowiada się praca w terenie a tu pogoda do tego niezbyt zachęcająca. Dobrze, że tym razem spotkanie będzie w pobliżu centrum handlowego. Będzie okazja żeby je odwiedzić. No w końcu ze spotkania biznesowego nie powinno się wracać z pustymi rekami…

13:00, biurolife
Link Dodaj komentarz »
środa, 05 września 2007
Ależ paskudny dzień
Ależ dziś nam się  za oknem porobiło. Nie dość, że cały dzień leje to jeszcze jest okropnie zimno i ciemno. Nic tylko kocykiem się przykryć i spać. No i jak tu w takich warunkach pracować! Dlatego dziś w biurze nikomu nic się nie chce. Nawet Nowa jest zdemotywowana do jakichkolwiek działań. I w ten o to sposób w biurze siedzą trzy baby i nic innego nie robią tylko narzekają. A to że tak strasznie leje, a to że chce się spać, a to że zimno. Tylko co chwile odbywają się pielgrzymki do kuchni po gorące kawki lub herbatki.  W południe dziewczynom już się powoli żołądki z głodu skręcały, ale żadna nie miała zamiaru wychodzić po zakupy w taką pogodę. Na szczęście Nowa jakimś cudem się zmobilizowała i poszła po prowiant. Teraz dziewczyny posilone mogą z większą siłą narzekać. Ojejku, ależ paskudny ten dzień!!!
14:46, biurolife
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 04 września 2007
Ach ta Nowa
Wakacje, wakacje i po wakacjach…. No może nie zupełnie, bo Mania wybiera się jeszcze w ostatnim tygodniu września w Bieszczady, ale dla Frani to już na pewno koniec i następne wolne to dopiero na Boże Narodzenie. Ojej!!! Ależ to jeszcze daleko. L Cale 110 dni a w tym 77 dni w pracy. Jejku! Jak to wytrzymać. 77 dni w pracy!!! Ile to rzeczy jeszcze może się do tego czasu wydarzyć, a  ile zmienić. Oby tylko działy się same dobre. A kysz! A kysz wszystko, co złe! Dość już tego w tym roku było, teraz czas na zbieranie pozytywnych doświadczeń, żeby jednak tego roku nie wrzucić do pudełka z tymi innymi kiepskimi latami. Jest jeszcze czas na poprawę…. i dzieją się pewne rzeczy, które wskazują na to, że od teraz to może być tylko lepiej.

No weźmy na ten przykład sprawy biurowe. Od początku wakacji Mania i Frania mają nową koleżankę. Ach, taka koleżanka to prawdziwy skarb, bo to jej pierwsza praca i dlatego jej się jeszcze chce. Pracuje za dwie i naprawdę dziewczyny odciąża. Z początku nie było tak fajnie, bo trochę jej zajęło wdrażanie się w firmowe standardy, a co za tym idzie miała mnóstwo pytań i wątpliwości. A że dziewczyny to się średnio na nauczycielki nadają i cierpliwości do tłumaczenia i powtarzania tego samego wkółko Macieju to za grosz nie mają, to były to ciężkie dni dla obu Pań. Ale ten okres mają już za sobą i teraz Nowa pracuje na full. Tak się wdrożyła, że Mania i Frania często siedzą z założonymi rekami i tylko patrzą na Nową jak ta wyręcza je w ich pracy. Dziewczyny ograniczają się tylko do zwracania jej od czasu do czasu uwagi jak coś robi źle, ale głównie to ją chwalą. No, bo nie jest w ich interesie żeby się Nowa zniechęciła. Jak ma dziewczyna zapał do pracy to trzeba go podtrzymywać. No naprawdę fajnie się w tym biurze zrobiło …

11:28, biurolife
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 07 sierpnia 2007
Odliczanie

Jeszcze 3 poranki – tak Mania odlicza czas do swojego urlopu. A ten czas dziś się strasznie wlecze (oczywiście jak na złość)! Byle do piątku. Z takim podejściem Mania zamierza przetrwać te kilka ostatnich przedurlopowych dni, wiec o jej efektywnej pracy można w tym tygodniu zapomnieć. Klienci jak by to telepatycznie rozumieli i dali jej spokój. Nie cisną, nie dzwonią, nie piszą. Wreszcie trochę spokoju i prawie zero stresu. Prawie zero - no bo jakieś tam napięcia jeszcze są. Terminy gonią a efekty takie sobie ale wszystko to się załatwić po urlopie. Teraz pora odpuścić, zwolnic i wyluzować. Tylko ta Nowa jak to nowa jeszcze ciągle nadgorliwa, chce się wykazać no i w związku z tym domaga się nowych zadań. Nieustannie ze wszystkiego odpytuje to zarówno Manie jak i Franie. Pyta o status projektów, o to jak było na spotkaniach i co dalej chcą robić w danym projekcie. No hello!!! Kto tu jest czyim szefem? Ona miał tu być tylko do pomocy a nie nadzorować. Jeszcze chwila a zacznie kary wymierzać. Cos się dziewczynie chyba role pomyliły. Trzeba by ja do pionu sprowadzić i pokazać kto tu naprawdę rządzi!!! No, ale Mania już myślami na wakacjach i nie w głowię jej tresura Nowej. W tej sprawie liczy na Franie. W końcu zostanie z nią sam na sam na cały jeden tydzień. Zobaczymy, jaka to z Frani edukatorka i jak to da tej Nowej popalić….

12:57, biurolife
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 02 sierpnia 2007
Wakacyjne klimaty
No i Frania już po wakacjach. O jejku ależ to szybko zleciało! A po wakacjach pozostały tylko zdjęcia i piękna oliwkowa opalenizna. Ale co po tej opaleniźnie jak pogoda taka niemrawa i nie można jej odpowiednio wyeksponować. Akurat teraz kiedy raz jedyny w roku dobrze wygląda w bieli i skąpym odzieniu, to na dworze zimno i trzeba się na maksa odzieżą zakrywać. Jak nie fart to nie fart. No, ale na szczęście na weekend zapowiadają ocieplenie wiec może wreszcie ….O weekendzie też marzy już Mania. Ona ma wakacje jeszcze przed sobą ale już skreśla dni w kalendarzu no i został już prawie tylko jeden tydzień. Dziewczyna na tydzień wybiera się nad nasze Polskie morze  i modli się o dobra pogodę. Ale co tam! Będzie, co ma być ważne że trochę odpocznie bo ostatnio w pracy to niezła harówka jest. Nic tylko praca i praca a ile, przy tem stresów i spięć. Dobrze ze jest nowa koleżanka w pracy to przynajmniej się to wszystko jakoś rozkłada i nie ma tragedii. Jednak trochę odpoczynku są Mani niezbędnie potrzebne zwarzywszy na to że ostatni dłuższy urlop miała rok temu.

Oprócz wytężonej pracy dziś dziewczyny zajmują się planowaniem Bałkańskiej imprezy w domu Frani. Dlaczego Bałkańskiej? Bo tam wakacje spędziła Frania. Przywiozła mnóstwo zdjęć i filmów więc trzeba to wszystkim pokazać. Wiec, dlaczego nie zrobić wieczorku tematycznego? Z regionalnym jedzeniem i popitkami? Frania  jakoś krzywo się patrzy na ten  cały imprezowy pomysł, bo oczywiście inicjatywa jak zawsze wyszła od Mani. Mania zupełnie nie może zrozumieć tej niechęci. No przecież przesyła Frani przepisy na potrawy a nawet zaoferowała się ze przyniesie oliwki….

11:37, biurolife
Link Dodaj komentarz »
środa, 11 lipca 2007
Nowa koleżanka
No i stało się! Do Mani i Frani dołączyła koleżanka. Dziwnie tak trochę dziewczyny się czują, bo pośpiewać na razie nie mogą, poplotkować tez nie za bardzo. Trzeba wyczuć najpierw nową, a wtedy to już z górki. Mani i Frani wydaje się fajna ta nowa koleżanka, ale z ostateczną oceną trzeba jeszcze poczekać.

Wiec siedzą tak sobie cicho jak te trusie i udają, że zacięcie pracują, a tak naprawdę to raz po raz z pod oka łypią na Nową i próbują ją wyczuć. W przyszłym tygodniu Frania zaczyna swój dwutygodniowy urlop, więc Mania będzie miała trochę czasu żeby Nową wysondować i ewentualnie nad nią popracować. Ciekawe, co jej z tego wyjdzie...

15:10, biurolife
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 03 lipca 2007
No i po festiwalu
Ufff…. Frania już po festiwalu. Wygląda trochę jak jakiś obdartus, ale cóż poradzić jak najlepsze ciuchy miała na sobie na koncertach. A że pogoda nie do końca dopisała, to wszystko wymaga teraz gruntownej przepierki, a niektóre rzeczy to nawet trzeba będzie na nowe wymienić.  Najlepsze i najulubieńsze jeansy trochę podniszczone i cale w błocie. A na nówki sztuki – trampeczki to już aż żal patrzeć. Ale warto było.... Frania szalała, śpiewała, skakała  i super sie bawiła, siedząc na barana na barkach swojego narzeczonego (on z tego powodu na szczęśliwego nie wyglądał i cos tam pod nosem stękał, że mu ciężko czy coś takiego...).  A ubranka…? No cóż, centrów handlowych u nas wbród, a Mania zawsze chętnie potowarzyszy Frani w zakupach. Zresztą Mania w najbliższym czasie jedzie z Rysiem po nowe monitory do komputerów, to się Frania z nimi przy okazji zabierze i połączy się miłe z pożytecznym. Mania na pewno sie ucieszy z tego pomysłu bo to teraz czas letnich wyprzedaży sie zrobił to może i sobie cos fajnego upoluje. No pytanie tylko, co z Rysiem? Czy i on będzie z tego powodu szczęśliwy? A tam, zostawi sie go w sklepie z jakimiś komputerowymi gadgetami i będzie spokój na minimum dwie godzinki.Mania zarządziła zakupy nowych monitorów, bo pod nieobecność Frani zrobiła małą reorganizacje biura tzn. poprzestawiała wszystkie biurka. Po trzech latach pracy w tej samej aranżacji nadszedł czas na zmiany. I tak dziw, że Mania tak długo wytrzymała bez tych przemeblowań, bo w domu to średnio raz na miesiąc musi cos sobie poprzestawiać. W każdym razie teraz Frania i Mania czują sie jak by przeprowadziły sie do nowego biura bo wygląda całkiem inaczej. Inspiracją do tych przemablowań jest nowa koleżanka, która przychodzi do pracy w przyszłym tygodniu. Już dziewczyny nie mogą się doczekać i są bardzo ciekawe jak to sie im współpraca ułoży…

A tym czasem rozochocona koncertami Frania próbuje wyciągnąć Manie na koncert Georga Michaela. Ciekawe czy uda jej sie jeszcze zdobyć bilety...

15:45, biurolife
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 19 czerwca 2007
Frania jedzie na festiwal

Frania jak to Frania, kolejny raz wykazuje sie swoim spóźnionym refleksem. W poniedziałek uświadomiła sobie, że już za niecałe dwa tygodnie będzie Open’er Festival i od dwóch dni siedzi w necie i szuka jakiegoś noclegu dla siebie i narzeczonego. Niestety wszystko już, od kilklu miesięcy pozajmowane, przez co bardziej zapobiegliwych festiwalowiczów. Chyba będzie musiała bidulka rozbić sie na polu namiotowym, ale jak na prawdziwą damese przystało, średnio jej sie to spanie na trawie, pod namiotem uśmiecha, a jeszcze ten brak przyzwoitych sanitariów. No bo gdzie tu prysznic wsiąść, makijaż zrobić, a o kręceniu włosów na lokówkę to już można tylko pomarzyć. I jak w takim stanie się publicznie pokazać?!!! A tu jeszcze jak na złość ten odwieczny kobiecy problem też się pojawił. W szafie nie ma nic sensownego! Trudno trzeba się wybrać na zakupy. Przydałyby się jakieś nowe spodnie no i ze dwie bluzeczki do tego jakieś wygodne buciki. Oj trzeba będzie wziąć dziś Manie pod ramie i ruszyć do pobliskiego centrum handlowego na poszukiwania.

Dobrze, że chociaż bilet już jest. Co prawda Mania wygrała go w jakimś konkursie, ale to Frania ją na uczestnictwo w nim namówiła aby zwiększyć szanse. No i Mani sie udało, a Frani ...nie wiedzieć czemu jakoś nie. Nie było jednak problemu, bo Mania czuje sie za stara na takie koncerty i w ogóle na tej nowoczesnej muzie to sie słabo zna. Skutkiem, czego w zamian za obiecanie przywiezienia autografu Bjork i beczki piwa Heineken plus smyczy, Frania ma bilet na ten festiwal. Teraz jeszcze tylko rozwiązać problem z noclegiem i już można się powoli zacząć wczuwać w rozrywkowe klimaty. Oj będzie impreza, oj będzie....

10:38, biurolife
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 14 czerwca 2007
Chwile wytchnienia

Dziewczyny ostatnimi czasy bardzo zapracowane tak jakoś są. Nic tylko praca i praca. A tu akurat pogoda raczej plażowa. Słońce za oknem pięknie świeci, na niebie ani jednej chmurki. Nic tylko rozłożyć się nad sama wodą i leżeć.... leżeć i nic nie robić. Ale to niestety dla obu Pań może na razie pozostać tylko w sferze marzeń. Frania planuje urlop na koniec lipca a Mania w połowie sierpnia. Z ich szczęściem, to w tym czasie będzie napewno wiało i lało.  Niestety przez ten nawał pracy to dziewczyny nawet porządnie sobie zaplanować tych wakacji nie mogą. Wiedzą tylko, w jakich terminach, ale co gdzie i jak to już nie. Frania dziś nie wytrzymała tego ciągłego napięcia i wytężonej pracy i postanowiła dać sobie trochę na luz. Jakoś tak nie wiadomo, czemu zebrało jej się na pieśni operowe. Wyła kawałki z największych oper aż uszy więdły. Jej jednak humor bardzo się poprawił. Więc idąc za ciosem przerzuciła się na  reggae, a obecnie próbuje swoich sił w beatbox. Mania, otumaniona tymi dzikimi dźwiękami, które wydaje z siebie Frania, jakoś cicho siedzi i tak tylko niemrawo coś tam stuka w komputerze. A po głowie krąży jej taki o to cytat z filmu:

Ja to proszę pana, mam bardzo dobre połączenie. Wstaję rano za piętnaście trzecia. Latem to już widno. Za piętnaście trzecia jestem ogolony, bo golę sie wieczorem. Śniadanie jadam na kolację. Tylko wstaję i wychodzę. No ubierasz się pan. W płaszcz jak pada. Opłaca mi się rozbierać po śniadaniu? Do PKS mam pięć kilometry. O czwartej za piętnaście jest pekaes. I zdąża pan? Nie, ale i tak mam dobrze, bo jest przepełniony i się nie zatrzymuje. Przystanek idę do mleczarni.To jest godzinka. Potem szybko wiozą mnie do Szymanowa. Mleko, wiesz pan, ma najszybszy transport, inaczej się zsiada. W Szymanowie wysiadam, znoszę bańki i łapię EKD. Na Ochocie w elektryczny do Stadionu a potem to już mam z górki, bo tak...w 119, przesiadka w 13, przesiadka w 345 i jestem w domu, to znaczy w robocie. I jest za piętnaście siódma! To jeszcze mam kwadrans. To sobie obiad jem w bufecie, to po fajrancie już nie muszę zostawać, żeby jeść tylko prosto do domu. I góra 22.50 jestem z powrotem”

Ten cytat przyszedł jej do głowy nie bez powodu. Od kiedy przeniosła sie do Wygnajewa, to jakoś tak zaczął pasować do jej nowego stylu życia.  

16:30, biurolife
Link Dodaj komentarz »
środa, 30 maja 2007
Ale mają roboty!!!

Jejku! W pracy istny horror! Nie wiadomo, w co ręce włożyć! Klienci jak szaleni dzwonią i kolejne projekty płyną. Klienci płacą ciężką kaskę za te projekty, a jak płacą to Mania i Frania muszą ciężko pracować. Wczoraj przykładowo miały bussiness meeting o 20.30!!!! Tak, tak – o 20.30!!!! Ale nie było tak źle na szczęście, bo w spotkaniu uczestniczyli dwaj bardzo przystojni Hiszpanie. Dziewczyny trochę sobie porozmawiały z południowcami, poopowiadały o tym jak pracują i skończyło się to kolejnym projektem za super fajna kasę. Jak wszystko dobrze pójdzie to zrobią nim budżet na ten rok. W biurze, więc nudy, nudy i jeszcze raz nudy….bo tylko praca i praca… No to już mało fajne jest bo jak tu znaleźć czas na plotki albo na zakupy w czasie pracy. No nic trzeba jakoś to przeżyć. Mania to w ogóle w pracoholizm totalny popadła i wczoraj nawet w biurze nocowała!! Stwierdziła, że nie opłaca jej się o 22 wracać, (bo o tej wczoraj skończyła pracę) do Wygnajewa. Wyposażyła się w  ubranka na zmianę i spała w biurze. Szaleństwo totalne! Kto by pomyślał? Przypomniała sobie jak to było jak w wielkim mieście mieszkała. Jeszcze z Franią po biznesowym spotkaniu ruszyły w miasto, co by sie trochę wyluzować i nawet trochę sobie pogadały na zaległe tematy, a potem Mania wróciła do biura, ale niestety nocki nie przespała. Nie dość że materac niewygodny, bo twardy, to jeszcze ten huk wielkiego miasta za oknami. Mania, więc dzisiaj do pracy w ogóle się nie nadaje, bo spać jej się strasznie chce i juz sie cieszy na samą myśl, że dziś wróci na wieczór do tego swojego Wygnajewa.

16:29, biurolife
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5